„Narsha”
Pamiętam...
Wszystko pamiętam, mimo że robiłam wszystko... wszystko by o tym zapomnieć.
Zawsze słyszę w myślach pytania: „Dlaczego?” , „A gdyby?” , gdy tylko pomyślę o
tych wspólnych wieczorach razem właśnie w tym miejscu, gdzie on zabrał swoje
życie i sens mojego życia. Każdy wieczór spędziliśmy razem nad tym klifem. Szare,
zimne skały oświetlało słońce. On zawsze po kilkunastu minutach ciszy zadawał
od lat to samo pytanie: „Kochasz mnie?”.
„Tak!”-Nie wyobrażałam sobie innej odpowiedzi, a przy tym sama nie
zadawałam tego pytania –byłam pewna jego odpowiedzi. Jego wzrok, dotyk i ton
głosu –to mi wystarczyło by wiedzieć wszystko o jego uczuciach. Resztę wieczoru
spędziliśmy patrząc na odległy horyzont, za którym znikło czerwone słońce,
jakby rozpływało się w ciemnej wodzie morza, którego fale niespokojnie odbijały
się od klifów. Przyznam szczerze... Niewiele wiedziałam o nim, o jego
przeszłości, ale tyle by go pokochać. Wiedziałam, że popełnił wiele błędów,
zmarnował wiele szans, ale mnie kochał. Więc dlaczego zostawił? Myślę, że
zabijały go wspomnienia, tak jak mnie zabija wspomnienie jego śmierci. Obrazy z
tego teatralnego dnia, nie dają mi żyć, spać. Tego wieczoru to miejsce było
inne niż zawsze. Ulewny deszcz i ogromny wiatr szarpał taflą morskich wód. Całe
wybrzeże zakrywała mgła, na tyle gęsta, że patrząc w dół obecność morza
wskazywała jedynie szum fal. Kiedy dobiegłam na miejsce zobaczyłam jak on pochyla się nad krawędzią. Ciągle
widzę jego twarz... Obrócił się, spojrzał na mnie ciepło i zapytał: „Kochasz
mnie?”. Byłam... tak przerażona, ale mimo to powiedziałam to samo energiczne „Tak!”
co zawsze. –„Więc daj mi odejść...” –Powiedział cicho. Natychmiast podbiegłam
do klifu by go zatrzymać, ale było już za późno. Nad klifem stałam tylko ja, a
ciemne fale zabrały mi wszystko. W deszczu nie rozpoznałam swoich łez. Do zmierzchu
czekałam przy krawędzi patrząc na ciemną, wołającą mnie morską otchłań. Teraz wiesz
już wszystko... Usłyszałam kiedyś wiersz... chyba o miłości. Pamiętam tylko fragment „(...) lecz można żyć bez powietrza”. To błąd. On był moim powietrzem. Umieram
bez niego. Więc proszę... daj mi odejść razem z nim.
Dziękuje Izzy za pomoc <3
Boże ! To jest świetne ! Woow ♥
OdpowiedzUsuńBardzo ci dziękuję kochana <3
Usuń