DayDream
Imaginy, Oneshoty ^^
niedziela, 15 lipca 2012
sobota, 14 lipca 2012
„Narsha”
„Narsha”
Pamiętam...
Wszystko pamiętam, mimo że robiłam wszystko... wszystko by o tym zapomnieć.
Zawsze słyszę w myślach pytania: „Dlaczego?” , „A gdyby?” , gdy tylko pomyślę o
tych wspólnych wieczorach razem właśnie w tym miejscu, gdzie on zabrał swoje
życie i sens mojego życia. Każdy wieczór spędziliśmy razem nad tym klifem. Szare,
zimne skały oświetlało słońce. On zawsze po kilkunastu minutach ciszy zadawał
od lat to samo pytanie: „Kochasz mnie?”.
„Tak!”-Nie wyobrażałam sobie innej odpowiedzi, a przy tym sama nie
zadawałam tego pytania –byłam pewna jego odpowiedzi. Jego wzrok, dotyk i ton
głosu –to mi wystarczyło by wiedzieć wszystko o jego uczuciach. Resztę wieczoru
spędziliśmy patrząc na odległy horyzont, za którym znikło czerwone słońce,
jakby rozpływało się w ciemnej wodzie morza, którego fale niespokojnie odbijały
się od klifów. Przyznam szczerze... Niewiele wiedziałam o nim, o jego
przeszłości, ale tyle by go pokochać. Wiedziałam, że popełnił wiele błędów,
zmarnował wiele szans, ale mnie kochał. Więc dlaczego zostawił? Myślę, że
zabijały go wspomnienia, tak jak mnie zabija wspomnienie jego śmierci. Obrazy z
tego teatralnego dnia, nie dają mi żyć, spać. Tego wieczoru to miejsce było
inne niż zawsze. Ulewny deszcz i ogromny wiatr szarpał taflą morskich wód. Całe
wybrzeże zakrywała mgła, na tyle gęsta, że patrząc w dół obecność morza
wskazywała jedynie szum fal. Kiedy dobiegłam na miejsce zobaczyłam jak on pochyla się nad krawędzią. Ciągle
widzę jego twarz... Obrócił się, spojrzał na mnie ciepło i zapytał: „Kochasz
mnie?”. Byłam... tak przerażona, ale mimo to powiedziałam to samo energiczne „Tak!”
co zawsze. –„Więc daj mi odejść...” –Powiedział cicho. Natychmiast podbiegłam
do klifu by go zatrzymać, ale było już za późno. Nad klifem stałam tylko ja, a
ciemne fale zabrały mi wszystko. W deszczu nie rozpoznałam swoich łez. Do zmierzchu
czekałam przy krawędzi patrząc na ciemną, wołającą mnie morską otchłań. Teraz wiesz
już wszystko... Usłyszałam kiedyś wiersz... chyba o miłości. Pamiętam tylko fragment „(...) lecz można żyć bez powietrza”. To błąd. On był moim powietrzem. Umieram
bez niego. Więc proszę... daj mi odejść razem z nim.
Dziękuje Izzy za pomoc <3
piątek, 13 lipca 2012
I wait for this ?!
I wait for this ?!
Słońce już
dawno zaszło. Niebo przykryło grubą warstwą ciemno-granatowych chmur. Lodowaty wiatr
niespokojnie szarpał koronami drzew. W około dominował zapach mokrej trawy. Z nieba
padały rzęsiste krople deszczu, a ja stałam zagubiona wśród uliczek. Żadnej żywej
duszy- tylko ja i ja. W około było coraz ciemniej, a niepokój narastał we mnie
coraz bardziej. Przypominam sobie tą niepokojącą rozmowę. Łomot serca, kiedy usłyszałam
jego głos w słuchawce. Nie ukrywając , że
przepłakałam przez niego cztery noce chciałam znacząco rzucić słuchawką, ale prośba : „Proszę ! Chcę wyjaśnić i
powiedzieć ci coś czego nigdy ci nie
powiedziałem”- Zatrzymałam rękę i spokojnie przyłożyłam telefon do ucha. –„
Czego chcesz ?!” –Powiedziałam najoschlej jak mogłam. To w sumie wychodziło mi od dawna najlepiej. – „Daj mi wyjaśnić. Spotkajmy się
... Tam, gdzie widzimy się codziennie”. – A ja głupia się zgodziłam. Teraz wiem
, jak żałośnie wyglądam w deszczu. Sama. Jakby zagubiona. Jego nie było. Już miałam
wracać, zła i zmoczona do suchej nitki , kiedy poczułam zaciśniętą rękę na
moim nadgarstku. Obróciłam głowę z nadzieją,
że to on. I właśnie jego twarz zobaczyłam za sobą. Oddychał ciężko, zmęczony, a bezlitosne krople spływały po jego twarzy i przemoczonej kurtce. Objął moją rękę i oddychając
coraz wolniej, zamknął oczy. –„Pamiętasz... Pamiętasz, pierwszy dzień naszego
spotkania, dzień w który się poznaliśmy ?” –Zmrużyłam brwi. To było tak dawno. –„ Nie do końca...” –Szepnęłam
zawstydzona. –„Wiem, że to głupie, ale do tamtego dnia nie mogę zasnąć.” –Otworzyłam
szeroko oczy. –„Dlaczego ?!”-Zapytałam głupio. Przewrócił znacząco oczami, co
od zawsze mnie irytowało. –„Przez ciebie... Kocham cię.”-Nagle zrobiło się cicho.
Patrzyłam w jego przerażone oczy, o on coraz mocniej zaciskał moją dłoń. Na jego
twarzy pojawił się nie pokój. –„ Powiedz mi, dlaczego mnie tak ranisz ?” – Nigdy
nie wiedziałam go tak poważnego. –„Ja?” –Zachichotałam cicho. –„Czekam tylko,
na ciebie, to ty mówisz, że myślisz o mnie, a pocieszasz się pierwszymi
lepszymi.” –Komentarz całkiem w moim stylu. Spojrzał na mnie z oburzeniem. Puścił
moją dłoń i gwałtownie objął w pasie. Przejechał kciukiem po moim policzku. Delikatnie
dotknął moich ust zjeżdżając do podbródka. A ja patrzyłam na jego skupione
oczy. Drżącymi rękami objęłam jego twarz. Wtedy on delikatnie pocałował mnie w
usta. Najpierw był to niewinny „dziecinny” całus, ale kiedy było już jasne, że
mi to nie wystarczy zdobył się na więcej. I tak w ostatni dzień pochmurnego
czerwca skończyła się moja bajka pt.: „On czeka na nią, a ona na niego”. Rozpoczęliśmy nowy rozdział, nie myśląc: Co by było , ale myśląc o tym co jest.
Dziękuje w szczególności Izzy za pomoc i za moją wenę Siasi :*Dziękuje też Tinie za śliczny nagłówek xD
Subskrybuj:
Posty (Atom)